facebook_pixel

Dzisiaj rozmawiam z Bartkiem Jezierskim, który zajmuje się inwestowaniem na rynku nieruchomości oraz na rynku akcji, walut i kryptowalut. Jest on także głównym architektem projektu „Edukacji Finansowej” pod nazwą MPB, tzw. Mój Plan B. Projekt ten ma dwa zasadnicze zadania:

  1. Wywrócić do góry nogami przestarzały system edukacji.
  2. Sprawić, aby ludzie się bogacili. 

Bartosz powtarza, że:

Sukces i bogacenie się powinny być celem nr 1 dla każdego. 

Bardzo mi się spodobał ten projekt. Z zaciekawieniem czytam, co Bartosz pisze na swojej stronie www.mojplanb.pl. Odsyłam Was na tę stronę, bo naprawdę warto ją odwiedzić i zobaczyć jaką wiedzę daje swoim czytelnikom.

Zaprosiłem dzisiaj Bartosza, by porozmawiać z nim o alternatywnych dla nieruchomości źródłach przychodu pasywnego. Obecna sytuacja sprawiła, że na rynku nieruchomości mamy mały przestój. Wśród inwestorów pojawił się lekki strach i wątpliwości co do opłacalności inwestycji. Bartosz natomiast ma niezłe wyniki w inwestowaniu na innych rynkach i chciałbym prosić go, by podzielił się z nami swoimi sposobami na znalezienie inwestycyjnej alternatywy dla nieruchomości.

Czego się dowiesz:

  • Czy warto inwestować w waluty obce i jak to robić?
  • Czy inwestycja w kryptowaluty jest dobrym pomysłem?
  • Czy kruszce są opłacalną alternatywą inwestycyjną dla nieruchomości?
  • Czy warto dywersyfikować swój portfel inwestycyjny?

Dziękuje Bartosz, że zgodziłeś się na rozmowę. Wśród moich słuchaczy i czytelników jest spora grupa osób, które są zainteresowane inwestowaniem. Myślę, że mój wywiad z Tobą da im ogromną wartość.

Każdego swojego gościa pytam, gdzie mieszka i jaka jest w jego mieście sytuacja  z nieruchomościami. Jeżeli mógłbyś krótko powiedzieć, jak u Ciebie przedstawia się kwestia inwestowania w nieruchomości? Czy nadal kupujesz? Jak się kształtują ceny? Jakie są nastroje wśród inwestorów?

Dzień dobry, dziękuję za zaproszenie. Jest mi bardzo miło, że mogę u Ciebie gościć. Jestem z Poznania. Inwestuje w Poznaniu i stąd prowadzę transmisję “Bunkier Poznań wita!”.

Moja sytuacja na rynku nieruchomości nie zmieniła się znacznie. Wciąż prowadzimy działania, które prowadziliśmy. Jedynie w przypadku flipów staramy się skracać czas naszych działań i możliwie najszybciej sprzedawać zakupione nieruchomości. 

Zrezygnowaliśmy na ten moment z remontów na wysoki standard, ponieważ one zajmują zbyt wiele czasu. Ponadto efekt przynoszą dopiero w perspektywie kilku miesięcy do pół roku. Skupiamy się więc na maksymalnie szybkich działaniach. 

W Poznaniu, z tego co słyszę, inwestorzy na rynku nieruchomości są wciąż aktywni. Transakcje kupna i sprzedaży wciąż się odbywają. Być może jest mniej chętnych do oglądania mieszkań, ponieważ ludzie starają się pozostać w domach. Raczej przeglądają oferty w internecie. Natomiast ceny mieszkań na ten moment się nie zmieniły. 

Myślę, że rynek nieruchomości reaguje z dużym opóźnieniem nawet na największe kryzysy. Działając w miarę szybko, w miarę stabilnie, powtarzając pewne schematy, które wiem, że się sprawdzają, sprawiamy, że jesteśmy na tym rynku bezpieczni. 

Czyli nie bawicie się w remonty, nie robicie przeróbek. Staracie się kupić w dobrej cenie i w dobrej cenie sprzedać. Czy tak?

Tak. Jeżeli mieszkanie wymaga jedynie delikatnego odświeżenia i posprzątania to, oczywiście to robimy. 

Natomiast, gdy zależy nam na zwiększeniu wartości nieruchomości, to staramy się doprowadzić ją do takiego stanu, żeby klient, wchodząc do tego mieszkania, mógł zobaczyć w nim siebie i swoją rodzinę. Dążymy do tego, aby mógł wizualizować sobie ewentualne ułożenie mebli, zagospodarowanie przestrzeni, zobaczyć jak się będzie mieszkać. Oczywiście wciąż mamy na uwadze maksymalne skrócenie czasu między zakupem a sprzedażą mieszkania. 

Dziękuje, Bartosz. Przejdziemy więc teraz do tematu, dla którego dziś się spotkaliśmy. Chciałabym porozmawiać z Tobą o kryzysie 2020 i o inwestycyjnych alternatywach dla nieruchomości. Bardzo dużo się teraz mówi na temat dominacji dolara. Czy mógłbyś nam wyjaśnić, z czego ona wynika?

Dominacja dolara w świecie ma podobne podłoże do dominacji  każdej innej waluty historycznej. Jeżeli obracamy daną walutą, staje się ona głównym środkiem płatniczym w handlu (jak było za imperium brytyjskiego, francuskiego). Obszary podbijane militarnie, czy handlowo przez dane imperium są obejmowane jego walutą, w której odbywa się cały handel. Więcej osób ją rozpoznaję i chce jej używać. 

Jeżeli chodzi o obecną dominację USA mamy bardzo proste przełożenie na handel ropą naftową (czyli jednym z kluczowych surowców, jeżeli chodzi o naszą gospodarkę) i połączenie wyceny tej ropy w dolarze oraz obrót w dolarze. Tak naprawdę wszelkie inne surowce, czy rzeczy kwotowane w tej walucie są drugorzędne. Ropa jest głównym towarem, jeżeli chodzi o obrót międzynarodowy w kontekście naszej obecnej gospodarki. Teraz USA ma przepotężny sojusz z  kluczowym graczem na rynku, czyli Arabią Saudyjską. Jest to sojusz, na podstawie którego USA militarnie wspiera  Arabię Saudyjską, ale także ma zagwarantowane, że obrót ropą naftową będzie odbywał się w amerykańskim dolarze. 

Ta sytuacja jest  bezprecedensowa, ponieważ USA od lat stara się wzmacniać swoje wpływy, szczególnie jeżeli chodzi o Zatokę Perską. Dlatego też są starcia z Iranem, który opowiada się po stronie Rosji i Chin. Z tego powodu USA wspierają militarnie Afganistan. Dzięki temu zyskują przyczółek dla Iranu. Oczywiście medialna propaganda stawia Iran w pozycji “tego złego”, mimo że to Stany Zjednoczone osaczają go swoimi wojskami z każdej strony.

Te czynniki decydują o tym, że w międzynarodowym handlu dolar jest walutą dominującą. Militarne wsparcie przez USA regionów, w których wydobywa się ropę naftową, czyli kluczowy dla gospodarki surowiec, sprawia, że amerykańska waluta ma tak silną pozycję.

Zatem podsumowując, Stany Zjednoczone za wszelką cenę dążą do tego, żeby wszelkie transakcje związane z handlem ropą naftową rozliczać w dolarach. Z tego co wiem, Iran już jakiś czas temu zaprzestał sprzedawać ropę za dolary i prawdopodobnie rozlicza się tylko w złocie. Z tego co się orientuję, niektóre kraje buntują się przeciwko Stanom Zjednoczonym i nie chcą, żeby dolar był walutą rozliczeniową. Póki co, tak jak mówisz Arabia Saudyjska to duży gracz, więc domyślam się, że dolar jednak wciąż będzie kluczową walutą. 

No dobrze, ale jeśli nie dolar, to co innego? Jakkolwiek by było, dolar jest walutą fiducjarną. Wciąż trwa i będzie trwał jego dodruk. Cały czas mamy do czynienia z inflacją i dodrukiem pieniądza właśnie po to, żeby utrzymać obecny status quo. 

Chciałbym więc spytać Cię Bartosz, jak Ty widzisz dzisiaj perspektywę inwestycji w  dolara i w co można zainwestować zamiast tego?

Ludzie boją się  inwestować. Sam mam lekkie obawy, żeby inwestować w nieruchomości w tym momencie.

Rozważając inwestycję w dolara, warto wziąć pod uwagę fakt, że obecnie USA dodrukowało w przeciągu kilku dni więcej pieniędzy, więcej długu, a niżeli w trakcie całej swojej poprzedniej historii. Skala tego co się aktualnie dzieje na rynku w USA jasno pokazuje, że perspektywy nie są dla dolara optymistyczne. Kondycja dolara na przestrzeni kilkudziesięciu lat znacznie się osłabi. 

Zwróć uwagę, że USA obecnie postrzegane jest jako potęga militarna i ekonomiczna. Jednak historia uczy nas, że tak wielkie imperia, które rozbudowały swoją biurokrację i system socjalny, a także armię do ogromnych rozmiarów, koniec końców, upadały. Tak było z imperium brytyjskim, francuskim, osmańskim. Utrzymanie takiego organizmu państwowego nadwyrężało budżet, powodowało zadłużenie i zubożenie waluty. 

Dziś banki centralne dodrukowują pieniądze. Czy wiesz, jak to się kiedyś odbywało? 

Kiedy pieniądze wybijane były z kruszców, dodawano do nich innych metali. Dzięki temu można było zwiększyć ilość monet w obiegu. Powodowało to jednak spadek wartości pieniądza i jego siłę nabywczą w handlu międzynarodowym.

Podobny los w ciągu kilkudziesięciu lat może spotkać dolara amerykańskiego. Zwłaszcza że, państwa takie jak Iran, Rosja i Chiny, coraz silniej przeciwstawiają się polityce Stanów Zjednoczonych. Mało tego, potężni producenci ropy naftowej, Iran i Rosja, dołączyły do inicjatywy Chin. Państwa te dążą do obalenia dominacji dolara na rynkach światowych. 

Chiny w 2017 roku wprowadziły walutę petro renminbi. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, ale nie juan, a właśnie renminbi jest oficjalną walutą Chin. Juan jest jedynie podstawową jednostką renminbi. Natomiast w kontekście międzynarodowym używa się go do określenia chińskiej waluty. 

W długoterminowej perspektywie cały rejon azjatycki będzie dążył do handlu opartego o walutę Chin i wzmocnienia pozycji renminbi w skali globalnego handlu międzynarodowego. 

Nie mówimy więc tutaj tylko o Azji. Sądzę, że w nadchodzących latach, renminbi będzie bardzo popularną walutą rozliczeniową także w innych częściach świata. Rozgrywanie takich trendów długoterminowych jest bardzo proste. Kiedy różnica między dolarem a renminbi jest znacząca, czyli gdy dolar jest bardzo silny lokalnie w stosunku do renminbi, możemy dolary zamienić na tę drugą walutę. Dzięki temu po czasie zyskamy nie tylko ze względu na wartość samego renminbi, ale też wzrost w stosunku do dolara. 

Renminbi samo w sobie może zyskać na wartości i nie tylko w stosunku do dolara.

A gdzie Ty kupujesz renminbi i czy używasz kantorów? To są foreksowe platformy, czy platformy blisko związane z kryptowalutami? Jeżeli ktoś się zdecyduje na kupno waluty chińskiej, to gdzie najlepiej kupić renminbi? 

Foreks głównie kojarzy się z inwestowaniem waluty, ale biorącym pod uwagę dźwignie i lewarowanie się. Staram się unikać takich rozwiązań. Inwestowanie na rynku foreksowym jest  jak hazard, gra w ruletkę. Wchodząc na rynek kontraktów, nie znając podstaw, możemy bardzo mocno nadwyrężyć swoje portfele. Wiele osób straciło w ten sposób majątki. 

Wracając natomiast do zakupu renminbi, najprościej jest kupić walutę w kantorze on-line. To rozwiązanie jest dostępne dla każdego. Warto przy tym zatrzymać ją jako zabezpieczenie.

Dolar obecnie jest w stosunku do złotówki bardzo mocny. Dlatego zamienienie go na renminbi i skorzystanie z tych dwóch rzeczy, o których wspomniałem, jest dobre.

Jaką masz strategię odnośnie zakupu renminbi? Czy kupujesz regularnie, czy raczej czekasz na okazję i kupujesz większą ilość?

Myślę, że pewną kwotę skupowałbym co miesiąc w określony dzień. Przeanalizowałem taktykę kupowania akcji w kryzysie w  jednym z ostatnich artykułów udostępnionych na moim blogu. Okazało się, że osoba, która idealnie wstrzeli się w dołek, niekoniecznie wygrywa los na loterii. Osiąga niewiele lepszy wynik od tej, która od momentu, kiedy mamy określony sygnał, że dana akcja, czy dana waluta traci, zaczyna skupować regularnie. 

Raz w miesiącu warto zakupić walutę za określoną część kwoty, którą chcemy zainwestować (np. 1/12 na przestrzeni dwunastu miesięcy). Okazuje się, że kupując w ten sposób, odciągamy naszą średnią cenę, która jest bardzo bliska dołka. Jeśli ktoś potrafi wstrzelić się w ten idealny moment, to czapki z głów. Można to robić, jeżeli ma się odpowiednie umiejętności analityczne. 

Natomiast, ktoś, kto kompletnie nie zna się na rynku, może co miesiąc skupować określoną kwotę. Nie zależnie od tego, jaki jest kurs, inwestować określoną część kapitału, który chce na to przeznaczyć. Oczywiście to jest tylko moje zdanie. 

Zgadza się. Ja w ten sposób dorzucam sobie co miesiąc do swojego portfela pewne aktywa. Naprawdę, rzadko kiedy zwracam uwagę, czy to jest górka, czy dołek. Kupuje regularnie, ponieważ ten trend jest cały czas wzrostowy (jakby na to nie patrzeć), także gdzieś to mi się uśrednia. Przekonałeś mnie do tego, żebym spróbował również kupować renminbi. Twoja argumentacja odnośnie tej waluty do mnie dociera.

Powiedzmy sobie jednak  szczerze, pieniądz fiducjarny  jest sporym ryzykiem, ponieważ on nie ma tak naprawdę pokrycia. Co jeszcze oprócz renminbi? Czy w tym momencie warto się również zainteresować innymi walutami? Może kruszcami, albo kryptowalutami?

O kruszcach pisałem już w 2018 roku. W 2019 roku przypomniałem czytelnikom, że warto by się w złoto, czy inny kruszec zaopatrzyć. 

ZŁOTO

Dzisiaj widzimy, co się dzieje na rynku, cena złota szaleje. Ale myślę, że w nadchodzących latach poziom cen tego kruszcu jeszcze wzrośnie. O złocie nie należy myśleć w kategoriach krótkoterminowego zysku. Jest ono jedną z najlepszych  długoterminowych inwestycji. Właśnie dlatego, że może zastąpić waluty fiducjarne, którymi posługujemy się na co dzień. 

SREBRO

Srebro również jest w dobrej cenie. Problemem obecnie jest natomiast to, że nie można go tanio kupić, bo marże są ogromne. Podejmując decyzje inwestycyjne, należy zwracać uwagę na to, czy kupowany przez nas kruszec jest w cenie zbliżonej do aktualnych cen kontraktowych. 

WALUTY

Frank szwajcarski

Myślę, że warto wziąć pod uwagę również franka szwajcarskiego. To jest waluta, która  przez lata była naprawdę stabilna. Jej użyteczność, jeżeli chodzi o cały świat, jest bardzo duża, a Szwajcaria ma renomę na rynkach finansowych.

Euro

Jestem sceptycznie nastawiony, jeżeli chodzi o dalszy rozwój Unii Europejskiej. Sytuacja na Cyprze, w Grecji, obecna sytuacja we Włoszech pokazuje, w jakim kierunku strefa euro zmierza. Zwłaszcza że, brexit jest już jak najbardziej realnym zdarzeniem. Obecnie trwają negocjacje warunków między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Nie sądzę, żeby euro było walutą, w którą warto inwestować w dłuższej perspektywie. 

Jeżeli ktoś się zna na rynku foreksowym, może w krótkich terminach wykorzystywać pewne okazje. Natomiast moją perspektywą inwestycyjną jest kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, jeżeli nie dwa lub trzy pokolenia do przodu.

A jeżeli chodzi o alternatywne waluty? Jakie masz podejście do kryptowaluty i w jaki sposób Ty w nią inwestujesz ? Czy patrzysz na kryptowaluty z perspektywy długoterminowej? I dlaczego kryptowaluty?

Sceptycy wysuwają bardzo wiele argumentów przeciwko kryptowalutom. Jakie Ty masz zdanie na ten temat?

JP Morgan kilka lat temu nazwał bitcoin oszustem. Dzisiaj ten sam JP Morgan tworzy kryptowalutę rozliczeniową. Dzięki kryptowalutom można on-line transferować wartość i to jest rzecz niespotykana. 

Ja patrze na kryptowaluty długoterminowo tak, jak na wszystkie moje inwestycje. Bardzo ważną rzeczą jest psychologia, która za tym stoi. Warto mieć pewne założenia na starcie. 

Dzięki temu unikniemy sytuacji, gdy nasza inwestycja w portfelu rośnie o 100%, a my nic z tym nie robimy. Czekamy, bo myślimy, że cena będzie wciąż rosła. Jednak później okazuje się, że przychodzą spadki, a  mogliśmy mieć pewien zysk skapitalizowany, jednak tego nie zrobiliśmy. Poczekaliśmy i niestety wracamy do punktu wyjścia. 

Takie sytuacje się zdarzają. Warto więc, za nim w cokolwiek zainwestujemy, przyjąć sobie pewne bazowe założenia:

  • Inwestuję określoną kwotę
  • Przy danym zysku wyciągam część kapitału. 

W taki sposób nie pozbawiam się zysków, które mogę wygenerować w późniejszym terminie, ani tych z pułapu, który sobie na samym początku założyłem. Jestem zadowolony z tego, że mogę korzystać z zarobionych pieniędzy.

Wracając do kryptowalut, są one zdecydowanie inwestycją długoterminową. Warto mieć na uwadze to, że kryptowaluty są bardzo świeżym projektem. Tak naprawdę powszechna adopcja kryptowaluty jest przewidywana mniej więcej na rok 2030. Obecnie mamy bardzo mały rynek, bardzo małą kapitalizację. Dopiero w nadchodzących latach będziemy mieli napływ pieniędzy instytucjonalnych. Jeżeli na dobre się one „zagrzeją” na rynku, wówczas pewnie będą wchodzić tak zwani late adopters. Są to osoby, które późno adaptują się do nowej technologii i czy produktu. Zazwyczaj, gdy większa część społeczeństwa zna już dany produkt czy technologię, oni dopiero zaczynają się nim interesować. Kiedy late adpoters będą korzystać na co dzień z kryptowalut, wówczas będziemy mówili o pełnej adopcji.

Czy Twoim zdaniem kryptowaluty w przyszłości zamienią pieniądz fiducjarny i czym się to różni? Wiemy, że pieniądz fiducjarny jest „drukowany z powietrza” przez banki. Jak to jest z kryptowalutami?

Czy grozi nam, że pojawią się instytucje typu banki, które będą chciały regulować przepływ kryptowalutami, które będą tworzyć te kryptowaluty? Dlaczego mówi się Twoim zdaniem o kryptowalucie jak o pieniądzu przyszłości?

Nie spodziewałbym się, że obecnie funkcjonujące lub tworzone kryptowaluty zastąpią pieniądze fiducjarne. 

Trzeba zrozumieć, że kryptowaluta jest pieniądzem, który jest zdecentralizowany. Mam tu na myśli bitcoina, bo oczywiście są różne inne projekty, które mają zupełnie inne funkcje.  Przykład ripple pod symbolem XRP nie jest projektem, którego kod jest w pełni jawny. 

Wiadomo też, że są pewne zasady sprzyjające rozliczeniom bankowym, czyli zablokowanie środków na portfelu. Dlatego ripple jest dla mnie projektem bardzo krótkoterminowym, jeżeli chodzi o wzrosty.

Najważniejszą walutą na rynku kryptowalut jest jednak bitcoin. I na nim się skupimy. Myślę, że 99% inwestorów, którzy dopiero poznają rynek kryptowalut, w pierwszej kolejności słyszy o bitcoinie. W odróżnieniu od walut, które mamy obecnie na rynku jest on walutą zdecentralizowaną. Nie ma nad nim kontroli żadna instytucja, żaden bank centralny. Jest to  algorytm, który został zaprogramowany i funkcjonuje na ten moment w sieci. Istnieje ogromna sieć komputerów, która potwierdza transakcje i dzięki tym potwierdzeniom możemy przesyłać sobie bitcoin z portfela na portfel. Nie potrzebujemy żadnego banku, żadnych pośredników. Jego opłaty transakcyjne są dużo niższe, niż w przypadku tradycyjnych systemów przesyłania pieniędzy na odległość. To właśnie czyni z kryptowalut swego rodzaju rewolucje. 

Do tej pory,  jeżeli chcieliśmy wyjechać z gotówką za granicę, albo wywieźć złoto musieliśmy przejść całą odprawę celną. Nawet niewielkich kwot nie wolno przewozić przez granicę bez zgłoszenia. Tymczasem wystarczy nam, tak naprawdę kartka papieru, obok pendrive i możemy dowolną wartość pieniężną przewieźć w postaci kryptowaluty.

 Dają one niesamowitą wolność i niezależność.  Zresztą właśnie to od samego początku przyświecało twórcy Bitcoina – twórcy albo grupie twórców, bo do dzisiaj nie wiemy, kto się ukrywał pod pseudonimem Satoshi Nakamoto.

Tak jak wspomniałem, nie sądzę, by bitcoin zastąpił walutę fiducjarną. Może zaistnieć jednak taka sytuacja, że rządy poszczególnych państw, będą tworzyć własne kryptowaluty. Na moim blogu już jakiś czas temu pisałem o fedcoinie, czyli inaczej kryptodolarze. Temat nabiera aktualności.

 

No dobrze, pokazałeś nam zalety kryptowaluty, jej silne strony. A jakie w takim razie są jej wady? Jakie, Twoim zdaniem, są ryzyka związane z lokowaniem kapitału w kryptowaluty?

Zalety kryptowalut są niestety również źródłem ryzyka inwestowania w nie. Tak jak wspominałem, bitcoin jest walutą zdecentralizowaną, niekontrolowaną przez żadne instytucje.

Wyobraź sobie sytuację, w której rządy na całym świecie wspólnie postanawiają, że od dnia x, bitcoin jest zdelegalizowany. Każdy, kto będzie posługiwał się bitcoinem, stanie się kryminalistą. Wszystkie giełdy będą musiały  przeprowadzać proces KYC, a następnie   przekazać  uzyskane dane do urzędów skarbowych. W ten sposób powstaje pełna lista osób, które są potencjalnie podejrzane. 

Trzeba również wiedzieć, że rejestr transakcji bitcoina jest w dostępny publicznie. Zatem jeżeli ktoś zna adres naszego portfela, może podejrzeć wszystkie transakcje, które wprowadziliśmy, adresy, na które wysyłaliśmy nasze bitcoiny. Alternatywą są inne kryptowaluty, które gwarantują anonimowość zakupu czy sprzedaży. Jednak perspektywa, że kryptowaluty, wskutek regulacji rządowych, mogą stać się nielegalne, nie zachęca do inwestowania w nie. 

Najważniejsze w mądrym inwestowaniu jest przeanalizowanie wszelkich plusów i minusów oraz perspektyw wzrostowych nowych technologii, w których chcemy ulokować swój kapitał. 

Kryptowaluty są aktywem asymetrycznym. To oznacza, że możemy zainwestować nawet małą kwotę, która biorąc pod uwagę perspektywę wzrostu bitcoin, która da nam w rezultacie pokaźną sumkę na koncie. 

Na Twojej stronie przeczytałem o czymś takim, jak halwing bitcoina. Czy możesz mi powiedzieć, co to jest? Co to oznacza dla posiadaczy kryptowalut i dla osób, które chciałyby zainwestować niewielkie kwoty na giełdach kryptowalut?

Halving bitcoina to istotne wydarzenie. Za każdym razem, gdy ma miejsce, można spodziewać się, że cena bitcoina, w przeciągu 6 do 10 miesięcy, mocno wystrzeli w górę. 

Ostatni halving miał miejsce 12 maja 2020 r. Zatem możemy się spodziewać, że w okolicy listopada do lutego, marca przyszłego roku zobaczymy potężny wzrost na bitcoinie i myślę, że kolejne ATH. 

A czym dokładnie jest halving bitcoina? Już tłumaczę. Bitcoin to ogromna sieć komputerów, które potwierdzają transakcję. Te komputery pobierają prąd. Ktoś musi wydać pieniądze, aby te transakcje potwierdzać. Wynagrodzeniem dla niego są bitcoiny uwalniane do sieci.

Algorytm Bitcoina skonstruowany jest w taki sposób, że od momentu jego zaprogramowania, do całej sieci są wypuszczane bitcoiny. W okolicach 2100 roku  będziemy mieli wyprodukowane 21 000 000 bitcoinów, i to będzie koniec. Cała cyrkulacja będzie opierała się na 21 milionach sztuk bitcoinów i nikt nigdy nie dodrukuje ani sztuki więcej. 

Halwing, to jest moment, w którym  ta nagroda dla osób potwierdzający transakcje, czyli utrzymujących sieć, spada o połowę. Do tej pory mieliśmy 12,5 bitcoina na blok transakcji. Natomiast na ten moment jest to 6,25 bitcoina. Obecnie mniej bitcoinów jest wpuszczanych do obiegu. Dzieje się coś odwrotnego w stosunku do walut fiducjarnych, których jest coraz więcej w obiegu, a ich wartość maleje. Natomiast  bitcoina, będzie coraz mniej, a jego wartość powinna przy zwiększonym zaangażowaniu rynku rosnąć.  

Wygląda na to, że mamy dobry moment na zainwestowanie w bitcoina. Gdyby ktoś chciał spróbować, to zachęcam do odwiedzenia strony www.mojplanb.pl. Bartosz dokładnie, krok po kroku opisuje, w jaki sposób założyć platformę bitcoin, w jaki sposób zakupić pierwszego bitcoina, jak się zabezpieczyć, gdzie trzymać swoje portfele. 

Bartosz, a co ostatecznie przekonało Cię do tego, aby inwestować w kryptowaluty?

Moja przygoda z inwestowaniem w nieruchomości, zaczęła się od poważnej choroby. Stwierdziłem wtedy, że jeśli nie będę mógł pracować i nie będę miał przychodu pasywnego, to znajdę się na utrzymaniu rodziców. Za wszelką cenę chciałem tego uniknąć. Zainwestowałem więc w edukację, a później w swoje pierwsze nieruchomości.

Czy u Ciebie też był taki przełomowy moment w życiu, czy to była zimna kalkulacja?

Moje pierwsze spotkanie z bitcoinem miało miejsce jeszcze w trakcie studiów. Interesowałem się bardzo mocno nauką inwestycyjną. Pierwotnie miałem pójść na studia związane z budową maszyn i robotyką. Jednak finalnie skończyłem studia ekonomiczne. Problemem było to, że nie generowałem sam własnych pieniędzy. Zacząłem pracować na  ostatnim roku studiów. Wtedy zapomniałem o kwestii inwestycyjnej. Bardzo mocno skupiłem się na rozwoju zawodowym,  a inwestowanie zostawiłem zupełnie z boku. Teraz tego żałuję. Gdybym jednak nie zarzucił tematu inwestowania, byłbym early adapterem, jeżeli chodzi o bitcoina. Przypomniałem sobie o nim w momencie, kiedy zacząłem inwestować w nieruchomości i myśleć nad ogólną strategią inwestycyjną.

Nie znalazłem rzetelnego źródła, z którego można byłoby czerpać wiedzę na temat budowania strategii inwestowania takiej, którą mógłby zastosować każdy. Strategii dobrej na każde lata, niezależnie od hossy czy kryzysu. Miałem też w pamięci kryzys lat 2007-2009. A moi rodzice przechodzili przez kryzys dot com, który ja już trochę mniej pamiętam. Nie wspominając już o czasach, gdy w Polsce mieliśmy hiperinflację. Nasi rodzice na książeczkach mieszkaniowych zbierali pieniądze, za które po latach można było kupić “aż” metr kwadratowy mieszkania. 

Mając to wszystko na uwadze, chciałem stworzyć sobie strategię inwestycyjną opierającą się tego typu zawirowaniom. I myślę, że mi się udało. 

Mam model, według którego obecnie inwestuję. Na mojej stronie www.mojplanB.pl możecie zobaczyć moją Piramidę Inwestycyjną. Przedstawia ona sposób, w jaki buduję mój portfel inwestycji. 

Wracając natomiast do inwestowania w kryptowaluty, traktuję to jako mądrą spekulację. Czyli coś, co przy małym angażu kapitału da nam bardzo duży wzrost portfela. A jaka jest moja historia inwestowania w kryptowaluty?

Momentem przełomowym była chwila, gdy inwestycje w mieszkania dały nam na tyle duży przychód pasywny, że mogliśmy zrezygnować z pracy, Wówczas zainteresowałem się kolejnymi warstwami w piramidzie inwestycyjnej. Pojawił się temat bitcoina, który zacząłem zgłębiać. Technologia ta była na tyle przystępnie przedstawiona, że nawet osoby, które nie do końca wiedziały jeszcze, czym jest github, czym są the comits, mogły ten temat spokojnie ogarnąć. 

W okolicy 2016-2017 roku założyłem ogromny potencjał inwestycyjny, jeżeli chodzi o bitcoina oraz pozostałe projekty. Na rynku jest ponad 2000 kryptowalut! Przeanalizowałem ogromną większość z nich. Sprawdziłem ich potencjał, czym ten projekt tak naprawdę jest i kto za nim stoi. W ten sposób budując swój portfel kryptowalutowy, stworzyłem portfolio, które obecnie nie pracuje. Są to zakupione projekty, które trzymam w portfelu w oczekiwaniu na halwing. Warto wiedzieć, że jeżeli halwing bitcoina powoduje wzrost ceny w ciągu 6 do 10 miesięcy, to  do pół roku za wzrostem bitcoina, nadążają pozostałe projekty.  Myślę, że rok 2020 oraz kolejny będą naprawdę przełomowe dla całego rynku.

Biorąc pod uwagę różne modele i różne wyceny bitcoina, jego perspektywy wzrostu, około  2037 roku cena nie powinna spaść poniżej 100 000 $. Tak pokazuje jeden z modeli.

Czyli dla nas dla osób, które teraz dopiero zainteresowały się tematem inwestowania w bitcoina, jeszcze nie jest za późno. Działa tutaj (przynajmniej w obecnej sytuacji rynkowej) dźwignia dobrej perspektywy. 

Po przeczytaniu Twojego poradnika, po obejrzeniu filmów merytorycznych, w których wyjaśniasz jak inwestować, również zainteresowałem się tym tematem. Przekonałeś mnie do tego, żeby chociaż część swoich pieniędzy zamienić na aktywa. Mam nadzieję, że będziesz rozwijał Twój projekt.

 

Bartosz, czy Ty  inwestujesz swoje pieniądze w fundusze inwestycyjne? Jakie masz z nimi doświadczenia, dobre czy złe?

Wyniki finansowe funduszy inwestycyjnych często podawane są bez uwzględnienia opłat, które one pobierają. Daje to mylne wyobrażenie o zyskach, które mogą być naszym udziałem. Druga sprawa jest taka, że inwestując w fundusze, powierzamy swoje pieniądze komuś, kto albo będzie dobrze nimi zarządzał, albo źle. Nigdy nie nie mamy pewności. 

Jeżeli natomiast samodzielnie dobierzemy w odpowiedni sposób akcje do naszego portfela, mamy większe prawdopodobieństwo sukcesu. Zwłaszcza że fundusze inwestycyjne mają ograniczone możliwości inwestowania i przynoszą różne stopy zwrotu.

Każda sytuacja ma plusy i minusy. Trzeba umieć wykorzystać te szanse, które przydarzają się nam na co dzień. Inwestując pieniądze w fundusze już na początku mamy opłaty, które będą zżerały nam finalny zysk. Jako że same fundusze są prawnie ograniczone, jeżeli chodzi o możliwości inwestycyjne, muszą one określoną część swoich zasobów alokować w obligacje państwowe. Natomiast inwestując samodzielnie, możemy tych obligacji w ogóle nie mieć w swoim portfelu. Wówczas część pieniędzy możemy  przeznaczyć na akcje, które dają ogromną dywidendę i są w miarę stabilnymi biznesami. Mamy możliwość zdywersyfikować nasz portfel, inwestując w akcje, których wzrostu cen oczekujemy w najbliższych latach oraz w gry spekulacyjne, start up’y, czy tzw. penny stocks,  czyli akcje, które wyceniane są w centach. Spokojnie możemy takie firmy na rynku znaleźć.

Chciałbym również zwrócić Waszą uwagę na to, że każdy musi dostosować strategię inwestowania do swojej sytuacji. Można zainspirować się strategią inwestowania Warrena Buffeta, ale niezbyt mądre byłoby podejmowanie dokładnie tych samych co on ruchów.

Przykładowo jeżeli ktoś ma 120 miliardów dolarów na koncie i może wykupić 20 firm z SNP 500, to ma on zupełnie inną sytuację od kogoś, kto podejmuje decyzję inwestycyjne w oparciu o kapitał kilkudziesięciu tysięcy złotych. 

Posiadanie dużej ilości gotówki idącej w miliardy dolarów wcale nie jest takim zbawieniem. 

Trzeba się bardzo mocno napracować, żeby przynosiła ona odpowiednie stopy zwrotu. Nie kupimy przecież start up’u,  który ma wartość 1 000 000 dolarów. A nawet jeżeli go kupimy, to co zrobimy pozostałymi 119 999 milionami dolarów, które nam pozostały? Natomiast mając 100 000 zł, możemy w taki start up zainwestować i mieć całkiem fajne perspektywy, jeżeli chodzi o zarobki.

Na moim blogu w artykule dotyczącym inwestowania w akcje podałem przykład innej firmy z branży kryptowalut, która ma ogromny potencjał wzrostowy, a której cena jest właśnie poniżej jednego dolara. To są świetnie inwestycje i dlatego ja omijam fundusze inwestycyjne. Jako że sam wiem lepiej, w jaki sposób strukturyzować moje inwestycje i wykorzystać maksymalny potencjał moich pieniędzy.

Tego typu akcje są  różnie nazywane: centowe, śmieciowe. Polecam film „Wilk z Wall Street”. Tam bardzo fajnie widać, jak na akcjach śmieciowych można się dorobić.

Samodzielne inwestowanie to przede wszystkim wiedza. Warto wiedzieć, jakie są ryzyka każdego aktywa, w które inwestujemy. Rzadko się zdarza, żeby ktoś, kto nie ma wiedzy, zainwestował naprawdę duże pieniądze i na tym wygrał. No to są jednostki.

Zbliżamy się do końca naszej rozmowy. Co poradziłbyś naszym czytelnikom na najbliższe miesiące, na najbliższe kilka lat. Czy dywersyfikacja portfela, to dobry pomysł Twoim zdaniem? Jakie są Twoje rekomendacje na najbliższą przyszłość? Czy chciałbyś jeszcze coś dodać od siebie?

Przede wszystkim polecam wejść na www.mojplanb.pl. Znajdziecie tam artykuł opisujący  moją strategię inwestycyjną z dokładnymi procentami alokacji => KLIK. Pokazuję w nim, w jaki sposób strukturyzuję swoje  inwestycje, w jaki sposób zarządzam moim kapitałem. Myślę, że możecie z tego tekstu wynieść sporo wiedzy i na jej podstawie wykorzystać okres kryzysu, który obecnie jest na rynkach. 

Warto mieć na uwadze, że nie ma prawidłowości, która sprawiałaby, że w dobie kryzysu akcje wszystkich firm pikują w dół. Często jest tak, że w każdej gospodarce można znaleźć firmy, które nawet na kryzysach zyskują. 

Pierwszy przykład z brzegu, czyli Amazon, który ogromnie zyskał w dobie ogólnoświatowej kwarantanny. Dzięki temu, że zakupy online odbywały się na jeszcze większą niż dotychczas skalę, Amazon zatrudnia kolejne osoby, kolejne setki tysięcy są planowane. 

Poziom zatrudnienia w Amozon i cena rynkowa jego akcji wcale nie odzwierciedla pozostałych tendencji, która są na rynku. 

Zatem inne spojrzenie, długa perspektywa, odpowiednia strategia to są te rzeczy, które każdy powinien stosować.

Staram się (tak jak mówiłeś), żeby z tą misją edukacyjną trafić do jak największej ilości osób. Bogacenie się to dla każdego z nas powinien być pierwszy cel!

Jeżeli będziemy w stanie zatroszczyć się o naszą emeryturę, to zupełnie inaczej spojrzymy na to, co robimy i co chcemy w życiu osiągnąć. 

Bartosz bardzo dziękuję Ci za rozmowę. Tak jak się spodziewałem, była ona mega wartościowa. Serdecznie polecam Wam projekt Bartosza i z ciekawością będę obserwował jego rozwój. 

Dziękuję Ci Mariusz za zaproszenie.

Jak słuchać Podcastu

Dzisiejszy odcinek znajdziesz na górze wpisu. Możesz go również odsłuchać w aplikacjach do odsłuchiwania podcastów oraz na moim kanale Pojetyczny Inwestor na YouTube. 

Słuchaj w Apple Podcast

Słuchaj w Spotify

Słuchaj w Google Podcast

Słuchaj w Acast

Słuchaj w TuneIn

Słuchaj w Pocket Cast

Słuchaj w Breaker

Słuchaj w Stitcher

data-account="1482400:i0b0q0x7e6" data-form="1843430:p3t7p5">